Do swoich profesji marsz!
Choć czasy hasła „studenci do nauki, pisarze do pióra” szczęśliwie odeszły, zaczynam się zastanawiać, czy nie powinno się wprowadzić jego zmodyfikowanej, dostosowanej do warunków kapitalizmu wersji. Diabli mnie biorą, kiedy widzę, jak całkowicie pozbawiony kompetencji przedsiębiorca zabiera się za coś, o czym nie ma absolutnie żadnego pojęcia, niszcząc przy okazji interesy firmom już istniejącym.
Oto pada stara hurtownia zabawek, ponieważ młodzian po zarządzaniu zaczyna importować chiński chłam, który, paradoksalnie po kilku miesiącach traci na popularności, bo klienci są zażenowani jego jakością. A zgubiona hurtownia zabawek, która ledwo wiązała koniec z końcem, ale jakoś się utrzymywała do tej pory na powierzchni, padła. To zabieg równie sympatyczny, jak otwieranie w pobliżu sklepów osiedlowych tanich jak barszcz dyskontów. To oczywiste, że taki mały sklepik nie ma kapitalistycznej racji bytu. Inną sprawą jest zakładanie podrabianych instytucji oświatowych. Z ich dyplomów w Internecie krążą niewybredne żarty, co zaś się tyczy kształcenia, to pożal się Boże.
Kolejna szkoła masażu, Poznań przecież wcale nie ma Akademii Wychowania Fizycznego. Po co komu taka szkoła masażu? Poznań wypuści dwa razy więcej absolwentów tego samego kierunku, z czego połowa będzie miała niższe wykształcenie, a zawodowo takie same prawa. To absurd. Takie wciskanie się na siłę tylko obniża ceny, dosłownie psuje krew, powoduje obniżenie jakości usług, tandeta zaczyna wypychać rzemieślniczą jakość. Czy takiego chcemy rynku? Najlepsze jest to, że panuje absolutna wolna amerykanka, próżno tu szukać jakiegokolwiek racjonalnego mechanizmu kontroli. Leseferyzm w najgorszym wydaniu, jak dla mnie. A kiedy podnosi się na ten temat alarm, padają zarzuty bredzące o powrocie do socjalizmu i planowanej gospodarki.
Brak podobnych wpisów.